It’s all a matter of choice

W okresie przedświątecznym wyjątkowo uwidacznia się zjawisko konsumpcjonizmu. I to wcale nie w tej ciemnej odsłonie: konsumpcja kwitnie w migoczących światełkami restauracjach i pubach, świat robi się bardziej kolorowy i radosny. Ludzie wylegają w przestrzeń uliczną, uśmiechają się, składają sobie życzenia. Nierzadko podróżują, odwiedzając bliskich. Wysyłają kartki świąteczne (jeszcze są tacy!)

img_20191214_125436

fot. Beata Karpińska-Musiał: Warszawa

Ruch wzmaga się zatem w wielu sferach kapitalistycznego życia, co bywa zarówno obiektem krytyki, jak i zachwytu. Bo to wszystko dzieje się obok dramatów imigrantów, stresu klimatologów i aktywistów, problemów demokracji i triumfów lokalnych demagogii. Obok samobójstw nastolatków, wypadków drogowych, katastrof ekonomicznych, a także wspaniałych wypraw zdobywców gór lub głębin oceanów. Obok niesłychanego rozwoju nauki i technologii. Dzieje się to wszystko równolegle, jak w nieustannie kręcącym się, niemożliwym do zatrzymania kalejdoskopie. Taki jest teraz świat.

W antropocenicznych czasach nadmiaru, a nie tylko dostępności, przesytu, a nie konieczności poszukiwań, w czasach waste’u i zero waste’u – naprawdę niełatwo jest o zaskoczenie lub innowację. Wiedzą to ci, którzy planują start-upy, zakładają biznesy, tworzą reklamy, produkty, usługi. Wiedzą to także twórcy i artyści. I… powoli także wiedzą to ci, którzy organizują edukację.

Edukacja i kultura również stają się polem konsumpcji, a wiedzą o tym najlepiej krytycy tego zjawiska. W szranki konkurencji stają dzisiaj przeróżne instytucje: państwowe i prywatne, akademickie i szkolne. Dołączają do tego sportu przedszkola. Instytucje kultury wiedzą, że aby nie przegrać maratonu muszą zaistnieć na równi z wirtualnymi centrami w medialnych kampaniach informacyjnych. Każda z nich: instytucje edukacyjne i kulturowe kreują w szaleńczym tempie swoje najlepsze odsłony i oferty, co nie byłoby niczym złym, gdyby w tym wyścigu nie gubiono po drodze czegoś najważniejszego:

Czasu na skupienie i myślenie

Czasu na zatrzymanie i refleksję

Czasu na rozsądny wybór

Kapitalizm, krytykowany współcześnie żywo na polach akademickich, społecznych i politycznych, jest brutalnym operatorem ludzkich wycieczek po życiu. Zapewnia jednak, paradoksalnie, jedną dużą wartość, cenioną w Polsce – chociażby skrycie i często obłudnie  – przez bardzo wielu. Wartość, której przez długie lata nie posiadano. Wartość, którą czujemy, ale nie zawsze mamy na nią czas, stąd powodzenie wszelkich filozofii slow.

Zapewnia wybór.

Wiem, społeczna reprodukcja, bieda.

Wiem, szklany sufit, wyzysk, wypaczona lojalność.

Wiem, inercja, świat w szklanej bańce, smog i śmierć.

Ale nawet żyć lub nie żyć – to też wybór. A więc: cieszyć się lub nie – to wybór. Doceniać to, co dla nas ważne, lub nie – to wybór. Wierzyć w ludzi/w Boga/w dobro/w zło – to wybór. Wybór otacza nas wszędzie i zawsze. W końcu już Hamlet przed nim stanął…. A świat obecny niedawno zobaczył wspaniały wybór polskiej pisarki do nagrody Nobla.

Możliwość wyboru (i wyboru pola wyboru) to dualistyczny twór: jednocześnie wspaniała szansa, ale i duża trauma dla współczesnego człowieka. W tej sferze niewiele się zmieniło od czasów Szekspira. Może jedynie przedmiot wyboru i wachlarz. Oraz, co istotne, diametralnie zmieniła się skala odpowiedzialności, jaką każdy wybór pociąga za sobą.

Wybierajmy mądrze i świadomie w te Święta i w nadchodzącym Nowym Roku: przedmioty, decyzje, myśli, wydarzenia, obowiązki, czas i towarzystwo.

Dajmy sobie na ten wybór czas.

I uwierzmy, że i ten wybór mamy.

 

It’s all a matter of choice.

 

Be-3

Przedświąteczny dekalog – jak przetrwać grudzień ciesząc się nim prawdziwie?

img_20191206_190542fot. Beata Karpińska-Musiał

Przetrwać ciesząc się – czy to przypadkiem nie oksymoron? A jednak chcę dzisiaj, u schyłku dnia zwanego Mikołajkami, napisać, że to całkiem możliwe i wręcz naturalne. Tylko rzadko przyznajemy się, że okres Bożego Narodzenia to nie tylko przyjemności, spotkania, wyczekiwane biesiady, tłumy w przystrojonych kafejkach, ale często kwestia przetrwania wielu trudności i wyzwań tej samej, co w listopadzie czy wrześniu, codzienności – jedynie jeszcze bardziej aktywnej, pełnej obowiązków, ruchu i zadań.

Zacznijmy od radości, która w ogólnej percepcji jest uznana za bardziej oczywistą w okresie przedświątecznym. Po szarym i zwykle zawsze za długim listopadzie, nadchodzi w końcu czas kiedy ciemność rozświetlają tysiące światełek, rozbrzmiewa muzyka i melodie pastorałek, a w powietrzu unosi się wszechobecny aromat cynamonowego sękacza, korzennych pierników i grzanego wina. W centrach miast powstają jarmarki bożonarodzeniowe, a mieszkańcy raczą się smakołykami i socjalizują w oparach kilkunastu rodzajów grzanych trunków. Galerie handlowe konkurują między sobą jakością dekoracji i atrakcji, byle tylko przyciągnąć klientów w amoku kupujących prezenty pod choinkę dla bliskich. Dzieciaki wyczekują prezentów od św. Mikołaja lub Gwiazdora (zależy w której części Polski), a skala ich oczekiwań zmienia się z roku na rok. W dobie dobrobytu trudno jest sprawić radość dzieciom, gdy  tysiące modeli i linii seryjnych klocków LEGO powoduje oczopląs na półkach sklepowych.

Właśnie… radość?

Radujemy się też na trochę wolnego od pracy i czas na rodzinne spotkania, być może w końcu spacery nadmorskie albo wypady na narty. Wszyscy zaś liczymy na więcej godzin snu, wspólne gotowanie, dobry film czy książkę, a w końcu też na szampańską sylwestrową zabawę! Ludzie Kościoła przeznaczają więcej czasu na przygotowania do Bożego Narodzenia, dzieci wycinają serca i na roratach o świcie wieszają je na choinkach w świątyni. Z lampionami wędrują do kościoła przed lub po szkole, nierzadko prowadzani przez rodziców. Doprawdy, grudzień niesie wiele atrakcji i jego klimat jest zapowiedzią celebracji odchodzącego kolejnego roku i powitania nowego rozdziału naszego życia. To w końcu Boże Narodzenie. Ono symbolizuje to wszystko, co w nim widzimy. Nie wypada się nie radować. Wszyscy to robią. Robimy. Przynajmniej w najbliższym nam otoczeniu.

Pytanie, czy jest to zawsze radość autentyczna i prawdziwa. Czy w ogóle zadajemy sobie to pytanie?

Albo czy tylko radość znamionuje ten czas?

Czy u wszystkich?

Nie zamierzam pisać o relatywnym odczuwaniu około-świątecznej radości w związku z niespokojną rzeczywistością globalną świata. W związku z dyskursywnym i fizycznym doświadczeniem przez nasz świat katastrof, wojen, skrajnej biedy czy skrajnego bogactwa, nierówności, ekonomicznego i religijnego terroryzmu. Nie zajmę się tu też problemem „boskich zwierząt” czy też „zwierzęcych ludzi”. To zbyt wiele na ten wpis i nie ten czas. Tutaj chodzi o drugą stronę bardzo lokalnego lustra, tego, które stoi w naszym własnym pokoju.

img_20191206_194618

Grudzień to także czas wzmożonego wysiłku nad sprostaniem dużo większej ilości obowiązków. Bo przecież nie przerywamy pracy zawodowej, dzieci nie przestają chodzić do szkoły  – a wręcz mają wiele finalnych sprawdzianów, końcowe oceny śródroczne, próbne egzaminy – wszystko w grudniu. W grudniu też robimy podsumowania w firmach, albo nasze firmy wymagają raportów, sprawozdań, rozliczeń faktur. Wielu z nas pod koniec roku ma cykliczne zobowiązania finansowe. A tymczasem…. DODATKOWO trzeba ogarnąć prezenty, sprzątnąć trochę gruntowniej dom, ubrać wyrastających nastolatków w zimową odzież i buty, samemu zorganizować szałową kreację na sylwestra (acha – termin na manicure i do fryzjera zrobiony?), acha – kupić i ubrać choinkę i…. przygotować wieczerzę wigilijną (kupując czy gotując, z karpiem czy bez – i tak trzeba to zaplanować)! Ci, którzy wyjeżdżają na święta muszą zająć się logistyką wyjazdowo – rezerwacyjną i spakować. Ci, co zostają, gorączkowo planują kto z rodziny ugości pozostałą rodzinę w jeden z trzech świątecznych dni. Czy aby zamrażarka pomieści tyle dań na parę dni dla kilkunastu osób? Czy… dziadek z babcią znowu nie będą wypytywać przy stole o sto niewygodnych spraw? Czy nie zapomnimy o opłatku na stół? O rany, znowu obrus niewyprasowany a pierwsza gwiazdka za godzinę! Czy… zdążymy przygotować, kupić, sprzątnąć, zapakować prezenty po nocy, kupić na czas ozdobny papier, nie przypalić bigosu..? Uff, niektórzy na pasterce w nocy przysną w błogim poczuciu, że wieczór wigilijny już za nimi, że już mogą się odprężyć i być może pomyśleć o swoim życiu duchowym, lub po prostu odpocząć. I jutro się wyspać.

Oczywiście, że można zupełnie inaczej

Można spokojniej i powoli

Jak pozbyć się tego napięcia i cieszyć prawdziwie?

 I tu czas na przedświąteczny DEKALOG:

  • Przede wszystkim STRATEGICZNIE WSZYSTKO ZAPLANUJ na początku grudnia I SKUP SIĘ NA REALIZACJI TEGO PLANU dzień po dniu! Zapisz go w swoim dzienniczku, kalendarzu, na kartce i przypnij nad biurkiem lub na lodówce.
  • Realizuj zadania wpisane na ten dzień ze spokojem, nie myśląc nawet o innych. DOBA MA TYLKO I ZAWSZE 24 GODZINY. To znaczy: jeden DODATKOWY obowiązek logistyczno – działaniowy na dzień (poza pracą i zwykłymi aktywnościami dnia). Jeśli już kupiłaś/ugotowałaś bigos, nie sprzątaj. Jeśli sprzątałaś łazienkę – nie idź na zakupy. Jeśli gotujesz, nie sprzątaj. Jeśli masz dodatkowy wykład/projekt/wywiadówkę – nie myśl nawet o zakupach po nocy albo o praniu! I niestety – jeśli oglądasz film, to nie możesz już pisać artykułu albo myć podłogi tego dnia! Plan maksimum to plan realistki.
  • Nie licz zbytnio na pomoc członków rodziny. Planuj rzeczy tak, jakby ich nie było ( wtedy – jak ktoś pomoże – jaka radość!) Ktoś ma wątpliwości i wierzy w ideały jeszcze? Pomocą najlepszą jest czasem nieprzeszkadzanie i dobre słowo.
  • Wypierz potrzebne obrusy, koszule czy sukienki nie na ostatnią chwilę – zrób to w połowie grudnia😊 Zleć pranie swoich rzeczy mężowi i nastolatkom. Gdy w domu jest maluszek – naszykuj stos ciuszków na zmianę, przydadzą się przed świątecznymi spacerami i gościnami. Niemowlaki zwykle zaskakują „wiadomo jak” gdy już masz na sobie galową koszulę lub sukienkę – do przewijania zakładaj fartuch😉
  • Wyprasuj obrus wigilijny przy jakimś serialu na tydzień przed Wigilią – albo w ogóle zrezygnuj z obrusa!
  • Zaplanuj kupno choinki na dzień przed Wigilią, wyślij mężczyzn jeśli ich masz. Wcześniej – tylko czyni chaos, bałagan, a potem boisz się, że opadnie, lub że zniszczy ją kot, pies lub małe dziecko! Pachnie też ładniej świeża, jest też tańsza na dzień przed Wigilią
  • Jeśli spędzasz Święta u rodziny/rodziców/przyjaciół – uzgodnij co masz przywieźć dużo wcześniej, umów się na „zasoby” i ciesz się, że nie musisz sprzątać u siebie
  • Zrób zakupy spożywcze na raty – co możesz kup w sprawdzonym sklepie i zamróź, nie musisz kulać kilkuset pierogów (chyba, że to lubisz i to fajna zabawa w rodzinie). Jak jeździsz po zakupy autem – nie zapomnij już w grudniu zmienić opon na zimowe😊
  • Jeśli lubisz piec – upiecz coś. Jeśli nie – Gruszecki, Kandulski, Deker – ucieszą się!
  • Na stole wigilijnym postaw to, co najważniejsze dla CIEBIE i tyle ile uznasz za stosowne: te dania, które lubisz, opłatek, jeśli to dla Ciebie ważne, tę rybę, którą lubisz. Tradycja jest ważna, ale nie ważniejsza niż Wasz rodziny smak, radość i spokój. Nie pozwól, by Cię ktoś za to KRYTYKOWAŁ!
  • Jedenaste przykazanie – wycisz się. Idź do kościoła nawet jeśli nie jesteś wierząca czy praktykująca. Usiądź w ciszy, posłuchaj własnego głosu. Porozmawiaj z Bogiem lub sobą.  Wnętrza świątyni sprzyjają refleksji i kontaktowi z Absolutem, bez względu na wyznanie i jego rodzaj lub brak.

Zapewniam Was, że to działa. Sprawdziłam jako kobieta organizująca Wigilię dla kilku osób od około 20 lat u siebie w domu. Bywało różnie. Zapędzałam się jako młoda mama i żona często w przysłowiowy kozi róg. Z radości świąt pamiętałam najbardziej kolosalne zmęczenie i ulgę, gdy minęły. Nie o to chodzi. Uczyłam się powoli, ale skutecznie. Wydaje mi się, że przetestowałam wiele z punktów powyższego dekalogu. Od całkiem niedawna mam pełną zamrażarkę w połowie grudnia, a w weekend przed-wigilijny wędruję na spacery i chadzam z bliskimi lub znajomymi na grzane wino do trójmiejskich knajpek… WTEDY CZUJĘ RADOŚĆ Z NADCHODZĄCYCH ŚWIĄT.

 WAŻNY EPILOG: pamiętajcie o różnicach między pokoleniami!

Radość będzie radością, a grudzień nie walką o przetrwanie, gdy nie zapomnimy o dzielących nas pokoleniowo różnicach.  Co to znaczy?

Aby zasygnalizować, na jakich polach pojawić się one mogą w kontekście przygotowań do świąt, przygotowałam poniżej małą tabelkę. A w niej tylko przykłady obszarów, gdzie mogą pojawić się kolizje. Jeśli chcemy ich uniknąć, bądźmy tego świadomi. Nadmieniam tylko, że przykłady, jakkolwiek oparte częściowo na moich doświadczeniach, są fikcyjne i nie są listą sytuacji prywatnych:-) Są też z pewnością listą niepełną. Puściłam tu jedynie wodzy wyobraźni o tym, jak ten dialog pokoleń może się toczyć. Uwaga – pełna widoczność tabelki tylko na komputerze – nie widać jej na telefonie.

PROBLEM
Nastoletnie dzieci (10-18 lat)
Młodzi dorośli (18-25 + lat)
Rodzice nastolatków (40-55 + lat)
Dziadkowie nastolatków i rodzice rodziców (65-… lat)
Egzaminy/oceny/koniec semestru akademickiego i szkolnego/w pracy Nauka zrywami po nocach lub w ogóle brak emocji; w pokoju stosy wszystkiego, generalnie fajnie, że za chwilę w końcu wolne Dłuższe wizyty w bibliotekach ( studenci); więcej pracy w firmach ( pracujący); zakupy ciuchów na imprezy, wieczory w knajpach; sport; pomoc rodzicom gdy trzeba; praca po 12 h na dobę Amok rozliczeń, nerwy nad przygotowaniem po nocach testów czy egzaminów/raportów, brak snu, irytacja nad ocenami w Librusie😊; kary i nagrody, desperackie poszukiwanie motywatorów; godziny nad półkami z butami  – młodzież przymierza glany lub kiecki na sylwestra, walka o czystą koszulę na egzamin próbny Słodkie pytania o piątki i szóstki, troska o zapracowanie, pytania o to, kiedy będą pierniczki…, pytania o potrzebne prezenty i kiedy mogą przyjechać i w ogóle jak pomóc, ale najpierw te wizyty u lekarza, potem wysiadł piekarnik i czy zięć przyjedzie naprawić?
Przygotowania do świąt Mikołajki w szkole – wylosowana koleżanka lubi to lub to; fajnie, że przyjdzie Św. Mikołaj, chociaż wiadomo, że to fake😊; będzie dobre papu, chociaż niekoniecznie lubimy ryby; będą filmy i komp do nocy z kumplami; Kupuje prezenty  z wyprzedzeniem, pyta, co kto potrzebuje; Planuje wolne, by grafik dogadać z koleżankami z pracy; studenci zaczynają czuć sesję, ale sylwester to fajna rzecz! W domu rodzice nieco gorączkowi i nerwowi się robią…. Strategia i plan – albo giniesz!

Fight or flight!

To jak będzie? Co mam przygotować? Sałatkę? A na pasterkę pójdziecie? U spowiedzi byliście już?
Proza codzienności To cholerne wstawanie po nocy! Ciemno jest, nigdzie nie idę, nie muszę być na etyce…. Jutro doniosę projekt. Och, w końcu się wyśpię w te święta…. Nie piszę już listu do Mikołaja – wiadomo, że liczę na telefon albo nowy monitor do kompa; to wszystko jest bez sensu! A już najbardziej znowu spacer z rodziną ☹ Kładę się, wstaję, kładę się, wstaję – tak co chwila. W domu czasem jest obiad – to jest miłe. Ale tyle kantyn i bistro na szczęście, że da się żyć. Tylko wciąż kasy mało.

Fajnie jest się przejść z bliskimi i z dziewczyną/chłopakiem

Nie rozumiem, jak może tak szybko płynąć czas! Tydzień jak weekend, miesiąc jak tydzień… To nienormalne.   Z każdym dniem bliżej do grobu☹ Ale chociaż wino jest dobre 😉 Kochana, nie wiesz ile musiałam czekać u tego endokrynologa… To chory system ta nasza służba zdrowia.

Czy Maciuś zdrowy? A Ty? A Kasia? Bierzcie witaminy, ubierajcie się ciepło. Brawo za to trzecie miejsce na podium u Asi.. A co ugotujemy na drugie święto? Pamiętaj wybrać dobre ziemniaczki, te wiesz, no jak one się nazywają… A o tej polityce, to już szkoda gadać! Słyszałaś, że…

KURTYNA

Życzę Wam cudownych, rodzinnych i pełnych prawdziwej radości i spokoju Świąt Bożego Narodzenia! To JEST możliwe:-)

Be-3

img_20191206_194827