Dlaczego zagłosuję, chociaż politycznie nie świruję?

Kochani Czytelnicy bloga  i wszyscy moi Znajomi, Przyjaciele, Rodzinko!

Ci, którzy mnie znają, wiedzą, że nie obnoszę się z politycznymi wpisami i poglądami. Nie komentuję kampanii wyborczych, nie wylewam swoich żali na tzw. zakulisowe efekty podziałów ideologicznych w naszym społeczeństwie.  Mimo, że doświadczam ich w ciągu ostatnich dwóch lat bardzo bezpośrednio, to przez ostatnie tygodnie…. wyłączam TV i media różnej maści, skupiając się na zadaniu zgoła odpolitycznionym: własnej twórczości naukowej oraz towarzyszeniu dzieciom w ich edukacji pandemicznej. Żyję, pracuję funkcjonuję i mam tysiące obowiązków, mimo że publikuję czasem wpisy, piszę książkę, jeżdżę na plażę i spaceruję, czasem nawet jeżdżę na rowerze. Gotuję lub kupuję, bo muszę codziennie wykarmić 5-osobową rodzinę.

Ale to nie oznacza, że tych poglądów nie mam. Na wyborach byłam i będę 12 lipca ponownie.

Dlaczego?

img_20200607_181700

Ponieważ mam już tyle lat, że widzę, jak toczy się „na górze” walka o własne ego, a nie o obywateli państwa. Pamiętam obalenie systemu,  w którym jednostka nie miała głosu, a zatem antydemokratycznego. Doświadczyłam też już tego, co znaczy demokracja, w mikroskali w międzynarodowej szkole w Danii w 1994 roku i podczas moich różnych “pomieszkiwań zagranicznych”. Byłam dzieckiem, gdy na ulicach Bydgoszczy widziałam czołgi, a teraz oglądam serial Opowieści podręcznej.

Bo spędziłam poza Polską łącznie dobrych 5-6 lat i wiem, co znaczy Europa. Bo wiem, że w Polsce wszystko dzieje się 20 lat później, niż w tej kontrowersyjnej Europie, ale to tam obywatel jest człowiekiem, który ma głos, ma prawo i ma wolność wyboru sposobu myślenia.

Bo pamiętam, jak mój dziadek słuchał radia Wolna Europa i czekał, kiedy Polska będzie wolnym krajem. A my, obecni 50 -latkowie – zdobywaliśmy świat i swoją dorosłość w tym wolnym kraju, kraju różnorodności, prawa, praworządności i .. rosnącego dostatku, pozwalającego realizować plany i marzenia.

Bo pamiętam, że mój dziadek marzył o takiej Polsce – mimo że był katolikiem i kochał swój kraj. Więc to nie o ksenofobię lub pogardzane multi-kulti chodzi.

Chciejmy żyć w kraju, który naszym dzieciom otworzy świat, da szansę na szacunek dla własnych poglądów, da wolność słowa i myślenia. Nie powie im – jesteś INNY, OBCY, bo myślisz inaczej lub kochasz inaczej. Nie musisz kochać tego, co ja. Ale masz prawo kochać to i tego, którego cenisz. Nie musisz kochać kotów, dzików i rowerzystów, być wege lub LGBT, ale nie pogardzisz drugim człowiekiem i jego prawem do jego wolności, także jeśli stawia kapliczkę przed własnym domem i ubiera lakierki do kościoła. Ale, uwaga, w duchu wzajemnego szacunku. Ktoś przytula dziecko, ktoś inny drzewo.

I to jest właśnie demokracja. Zmieścimy się w tym kraju.

Wybierajmy mądrze i dajmy naszym 20-30 latkom wolność, której nasi rodzice nie mieli. Głosujmy nie dla siebie, a dla nich. Bo to oni teraz muszą żyć, pracować i budować swój świat. My już zbudowaliśmy. Nasi rodzice, przy nas i ze swoimi – czasem innymi, nostalgicznymi – poglądami, też dadzą radę, chociaż obiady niedzielne już zanikły.

Ale w końcu.. tzw. obiady czwartkowe też odeszły do historii….

Idź na wybory, nie pozostań obojętnym. 

Daj sobie i innym prawo do wolności, bo nostalgię można zachować i w wolnym kraju, we własnych ścianach. Poza nimi świat jednak powinien kulać się do przodu!

Siądź za kierownicą swego życia!

Be-3