FIZYCZNE, REALNE A WIRTUALNE – nowa ewolucja już tu jest

Jadąc dzisiaj REALNYM samochodem do REALNEGO miejsca pracy (w celach bynajmniej nie dydaktycznych, zajęcia odbyłam rano online) zdałam sobie sprawę, że przyjemność sprawia mi zwyczajna jazda po przysypanej złotymi liśćmi ulicy, szum silnika, sterowanie maszyną. Robienie tego FIZYCZNIE (skrzynię biegów mam ręczną). Radość sprawiło mi chłodne, ostre powietrze na policzkach, krótkie spotkanie z koleżankami z dziekanatu, trzy minuty rozmowy. Potem równie krótki przemarsz ulicą, po „okazyjne” drobne zakupy. Co za minimalizm…..

Wróciłam do domu, oddając się tradycyjnym czynnościom około-obiadowym, jak najbardziej FIZYCZNYM, bo Młodzież sztuk 1 powinien zjeść przed pójściem na REALNY kurs angielskiego (tak! jedyna ostoja normalności nastolatka to spotkania z 3 uczestnikami i nauczycielem na popołudniowym kursie dodatkowym raz w tygodniu). A potem powrót całej rodziny do… sieci. Do życia zawodowo – towarzysko – informacyjno – służbowego. WIRTUALNEGO, JUŻ NIE FIZYCZNEGO.

A w tej przestrzeni coraz więcej mieszanki emocjonalnej: od polityki po poradniki. Od konferencji do eminencji. Hejt (moderowany, zależy w jakiej bańce się poruszamy), po tao i buddyzm. Cud -przewodniki po eco – kosmetyki. Oferty handlowe i odzieżowe. Od food-pornu po grupy wsparcia w poważnych sprawach. Crowd-funding  dla chorych dzieci i kotów obok ofert luksusowych hoteli (walczących także o przetrwanie, tylko inaczej). Wiem, można bańkę sobie moderować, ale.. czy nam się chce..? Mamy zbyt dużo podstawowych obowiązków “medialnych”

Uff, na szczęście zdarzają się też merytoryczne, cenne dyskusje osób poważnych, mądrych. Wesołe żarty i memy, inteligentnie rozweselające dzień, budzące refleksję. Czasem świetne zdjęcia miast i miejsc, historyczne i współczesne. Bywa, że i wirtualne spacery po muzeach i po wystawach. Duża część społeczeństwa pracuje przed ekranem po parę godzin dziennie, czasem nawet do 12.  Odwiedzamy WIRTUALNE biblioteki, czytamy gazety, artykuły, e-booki. Nasze dzieci spędzają po 8 – 9 h „w szkole”. Realnie. W głowach. Choć wirtualnie.

Naprawdę wiedziemy w sieci niezłe życie, a z pewnością rozmaite, interaktywne. Dlaczego więc bywamy FIZYCZNIE zmęczeni, a psychologowie biją na alarm o traumie społecznej? Bolą plecy, nadgarstki, czasem wręcz inna część ciała… Długa ekspozycja na niebieskie światło wieczorem utrudnia zasypianie. Głowa pracuje aż za bardzo w porównaniu z resztą ciała, mózg coraz trudniej i wolniej się wyłącza. Spada kondycja. Brakuje nam „fizyczności”, niekiedy nawet rozmowy, mimo paru osób w domu – bo każdy przecież „żyje” w swojej bańce. Sport – jesienią – coraz trudniejszy, a nawet jak jest czas, to… czy nam się chce..? REALNIE się nie chce.

A więc psychologowie mają co pisać o depresji, ekonomiści o gospodarce, pedagodzy o transformacji edukacji, politycy o … lepiej nie pisać. Lekarze o COVID – 19. Szpitale o śmierci. REALNEJ.

Coraz trudniej w tym wszystkim zachować REALNY uśmiech i optymizm. Działać, uczyć się oraz nauczać innych, pracować, wieść życie towarzyskie (nawet telefoniczne), zachować zdrowie, ubrać się inaczej niż w dres domowy, zrobić makijaż, skoro pracujemy „na wizji”… Zmienić fryzurę 😉 (właśnie wypróbowałam, robi dobrze!). Niestety optymizm wypala się, jak obserwuję, nawet u najwytrwalszych. Koleżanka Agnieszka, socjolożka,  napisała dzisiaj na FB, że się „zwijamy do środka”. Trafne określenie. Dokąd się zwiniemy? Co robić, by się samemu nie „zassać” z samym sobą, jak czarna dziura w kosmosie?

Ja nadal  – chociaż z coraz większym wysiłkiem – usiłuję różnicować aktywności dnia. Zrobić FIZYCZNIE krótki spacer, REALNY makijaż, REALNY obiad. Niedługo Święta, zabłysną światełka. Ciemne ulice zrobią się kolorowe – obyśmy mogli na nie wyjść na spacer. FIZYCZNIE.

Jako całożyciowa optymistka trochę zazdroszczę teraz urodzonym pesymistom – im teraz musi być całkiem dobrze, prawda? 😉

Jest na co narzekać! Ponarzekać od czasu do czasu jest dobrze, byle nie za długo.

Ech, idę po lampkę wina… oraz, przejrzeć REALNĄ gazetę, taką z papieru !! Kupiłam sobie w ramach wyjątkowej, FIZYCZNEJ przyjemności😊 Gdy w rodzinie zapytali mnie po co, bo przecież mamy prenumeratę w sieci, odparłam tylko:

Bo chcę jej dotknąć i ją powąchać:-)

Be-3

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s